niedziela, 27 maja 2012

Moje dwie pierwsze bajki NAGRANE !!!

Drodzy moi :)

Dziś rano nagrałam swoje dwie pierwsze bajki w studiu z prawdziwego zdarzenia :) ! Dzięki pomocy męża mojej wspaniałej Koleżanki z pracy udało się! Są dalsze pomysły, oczywiście pisanie dalej :) i wydanie płytki dołączanej do gazetek dla mam i dzieci :)

Trzymajcie kciuki ;)))

P.S. Bardzo się cieszę, że zaczęłam w końcu pisać zgodnie z moim blogowym tytułem :)))

Agniesiu i Krzysiu! WIELKIE dzięki za pomoc w początku realizacji mojego marzenia !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Jesteście wspaniali!

wtorek, 22 maja 2012

Mój pierwszy SUKCES !!!!!!!!!

Witajcie !!!

Dziś będę chwalipiętą, ponieważ ... WYGRAŁAM konkurs literacki pt. "Bajka dla mojego dziecka" !!! Pierwszego niestety nie wygrałam, ALE za to za drugim razem się udało !!! BAAAAAAAAAARDZO się cieszę, Mąż jest ze mnie dumny i cała kadra :))) A ja nie mogę w to jeszcze uwierzyć !!! Marzenia się spełniają, tylko trzeba cierpliwie czekać na TEN odpowiedni moment ...

Dowód znajduje się pod tym linkiem: http://www.chatka-skrzatka.pl/konkurs_literacki.html

Dobrej nocki!

Wygraną bajkę zamieszczam poniżej:


TAJEMNICZY ŚWIAT  ZABAWEK

Zasypiając w pokoju, który znałem od dawna, bo to przecież mój własny pokój czułem się nieswojo. Wszystko wydawało mi się takie dziwne i obce …
Postanowiłem więc bezszelestnie zajrzeć do swojej szafy. Nocą była niesamowita. Nie dość, że cała pokryta była czerwono-błękitną kratką, to posiadała mnóstwo ciekawych zakamarków
 i miejsc na sportowe skarpetki, spodenki, koszulki oraz cały sprzęt sportowy. Wszystkie moje skarby chowałem natomiast w specjalnym pomarańczowym pudełku i do tej pory byłem pewien, że właśnie tam grzecznie sobie siedzą … Aż tu nagle zauważyłem, że moje ulubione autko bawi się z moim ukochanym Miśkiem. Nie śmiejcie się - mam go od urodzenia! To nikt inny, jak mój Tadek!
Czy Wy też macie swoje ulubione przytulanki? Było to dla mnie niesamowite, zobaczyć, jak żyją moje zabawki … Pozwolicie, że zabiorę Was teraz w ich tajemniczy świat … ?
- O tak, jak ja lubię, gdy mój tor wyścigowy jest cały poskładany! Ten nasz Oskar jest bardzo troskliwy!
Hmmm, ja troskliwy? To raczej mama z tatą proszą mnie o uporządkowanie pokoju …Nie zawsze mam chęć to robić. Przecież jutro też jest dzień J - tak sobie rozmyślałem, gdy wtem nadjechała moja betoniarka Konstancja …
- Dobry wieczór Leosiu. Widzę, że jesteś z czegoś bardzo zadowolony!
- Tak. Nie rozwijam wprawdzie zawrotnych prędkości, bo nie chciałbym obudzić naszego Opiekuna, ale odpoczywam jeżdżąc po mojej ulubionej trasie!
Jak ładnie mnie nazwali. Nigdy nie sądziłem, że uważają  mnie za swojego opiekuna! – rzekł Oskar.
- Piękniej brzmi Przyjaciel – dopowiedziała róża.
Ojej, to kwiaty też odczuwają to, gdy się o nie troszczę? – westchnął chłopiec.
Zanim zdążył pomyśleć dalej, z  lewej strony nadjechała  żółta ciężarówka o imieniu Kazik i przyznała roślince rację.
- Przyjaciel to ktoś, kto o nas dba - bez względu na to, czy jest się człowiekiem, jak Oskar, zabawką jak większość z nas, czy kwiatem, jak Różyczka …
- Tak tak, pamiętam, jak Oskar wrócił się przed pójściem do przedszkola, aby mnie podlać. To było wzruszające … – zaczął wspominać fiołek Fioletek.
- A a pamiętacie, jak położył się bardzo późno, ponieważ doklejał moją przyczepkę? – powiedział traktor Zygmuś.
- To, że naraził swoje krótkie życie po to, aby Łatek nie rozszarpał mnie na strzępy, to pamiętam do dziś. Stał się wtedy dla mnie prawdziwym bohaterem. Gdybym mógł, wręczyłbym mu puchar, złoty medal za odwagę i dał nie odklejającą się naklejkę na całe jego dalsze życie! – rzekł Tadek. Dodał jeszcze, że bardzo żałuje, że nie mógł niczego mu powiedzieć, pocieszyć, tylko w milczeniu słuchał swojego ludzkiego Przyjaciela.
To nieprawda! Wysłuchanie to bardzo rzadka umiejętność! Słyszałem, jak rodzice o tym rozmawiali.
- Również nam jest bardzo miło, jak jesteśmy posegregowane – stwierdziły zgodnie klocki.
Najłatwiej byłoby wrzucić nas wszystkie, plastikowe z drewnianymi, do jednego pojemnika, a on nas tak dzielnie porozdzielał. Wspaniały z niego chłopak!
To niesamowite. Przecież tak wiele razy rodzice nakłaniali mnie do utrzymania porządku, a ja nie byłem tak naprawdę chętny wykonywać ich prośby …
- Zobaczcie na mnie! Jupi !!! To ja, już napompowana  piłka nożna, gotowa na kolejny mecz! Wielu moich kuzynów nie ma tak dobrze, jak ja – wiele już razy widziałem ich zły stan techniczny …
- Spójrzcie też na mnie – jaka jestem zadbana – upomniała się ciekawa wszystkiego książka. Moje rogi od kartek nie są pozaginane, nie zostałam niczym zalana, nie ma śladów jedzenia, po prostu rewelacja!
Tak, rodzice odkąd byłem mały zwracali baczną uwagę na to, abym nie jadł jak czytam
 i umiejętnie wkładał książki do plecaka, abym nie zaginał kartek. To przede wszystkim ich zasługa!
- Spójrzcie też na moją klawiaturę – rzekł dumnie stacjonarny komputer. Nie jest niczym oblepiona, tylko czyściusieńka. Jak Oskar to robi?!?
Haha, po prostu kieruję się zasadą zbliżoną do dbania o książki.
Zobaczcie też na moje bogate wnętrze – rzekł jedyny w swoim rodzaju album. Nie mam w nim chaosu, tylko wszystkie karty piłkarskie poukładane są zgodnie
z nazwiskiem piłkarza i krajem z którego pochodzi.
Na początku miałem z tym duży problem, bo kiedy tych kart było mało, wrzucałem je niechlujnie do albumu, ale gdy wszystkie kiedyś mi wypadły, to jeszcze przed samym snem, odczułem to rano, gdy nie mogłem dobudzić się na zajęcia. Tyle czasu zajęło mi ich pozbieranie… Wtedy właśnie postanowiłem, że już bez żadnego „ale” posegreguję je, tak aby później nie tracić na to cennego czasu.
- A co powiecie na to, jak Oskar dzielnie pomaga swojej młodszej siostrzyczce w kładzeniu na swoje miejsce puzzli, tangramów, kolorowanek i kredek? – odrzekła Zuzia, lala o zielonych włosach i kasztanowych oczach.
- To godne naśladowania zachowanie! – tak wszyscy zgodnie stwierdzili. Musimy się tego uczyć od naszego Przyjaciela!
- Tak, a pamiętacie, jak wiele razy uratował mnie od wypadnięcia z torów? – przypomniała im lokomotywa Berenika.
- Ależ oczywiście! – odezwało się nagle łóżeczko. Tak się cieszę, że nie skacze za często po moich deseczkach! Przecież nie są ze stali, nie wytrzymałyby długo. Gdyby Oskar nie słuchał się Rodziców i skakał po mnie, kiedy tylko miał na to ochotę,
z pewnością nie byłoby mnie tutaj z Wami  …
Rzeczywiście, rodzice ostrzegali mnie przed konsekwencjami uprawiania tego rodzaju  „sportu”. Przecież łóżko to nie trampolina! Poza tym,  mógłbym złamać sobie nogę, a to przecież bardzo bolesne.
Zamykając równie bezszelestnie, jak przedtem, swoją oryginalną szafę, usłyszałem na koniec dialog guziczków.
- Jestem pod ogromnym wrażeniem, jak ładnie ten 6-letni chłopiec potrafi poskładać w kosteczkę swoje koszulki, spodenki i bieliznę. Zawsze też wie, gdzie leżą ubranka Rity. Mama z tatą mogą na nim polegać! To wspaniałe!
Powiem Wam w sekrecie, że do tej pory utrzymywanie porządku nie było wcale dla mnie takie łatwe. Dzięki tej usłyszanej rozmowie bardziej będę doceniać rodziców i trud, jaki wkładają w moje wychowanie. Cieszę się, że moje utrzymywanie porządku pomaga innym
 i sprawia im ogromną radość!
Mam również nadzieję, że każdego wieczoru odkryję w każdej chmurce namalowanej na suficie mojego pokoju kolejną historię moich oddanych Przyjaciół … Może jutro będzie to historia koparki Marietty … ?

poniedziałek, 14 maja 2012

Trudne "wybory" ...

Polecamy Wam film "Nad życie", ale od razu uprzedzamy-nie jest on poprawiaczem nastroju, jak np. "Nietykalni", ale warto pójść, a zwłaszcza zachęcać młodych ludzi i to tych dorastających do obejrzenia go. Myślę, że da im dużo do myślenia, głównie przez to, że to wszystko dotknęło osobę, z którą wielu się identyfikowało. Miłość, kariera, nowe życie w obliczu utraty własnego - to wszystko niesamowicie napisało samo życie. Choć dla mnie jeszcze czegoś brakowało w tym filmie, to warto zatrzymać się na chwilę w tym pędzącym wciąż świecie ...

Oczywiście priorytetowo zabierzcie do kieszonki paczkę chusteczek!

Jeśli ktoś z Was był, czekam na recenzję!

niedziela, 13 maja 2012

Szalona sobota!

To była intensywna sobota! Rano Komunia św. mojej najmłodszej Siostrzenicy, a wieczorem dwa mini-panieńskie wieczory :)))

Zaczęło się od cukierni i szampana, a skończyło na dalszych pogaduchach. Z kolei na drugi wieczór dołączyłam do Klubu Kosmos i polecam, zwłaszcza jeśli lubicie potańczyć przy twiście i innych tego typu starszych muzycznych klimatach. Wystrój może nie za ciekawy, ale grunt to dobre towarzystwo!

Udanego niedzielnego popołudnia!

Jeśli polecacie jakieś fajne miejsca, nie "mordownie" ;) to czekam na listę :))) A Ani R.i Doti R. życzę wypoczynku i sił na te najbliższe dni :))))))))))))

niedziela, 6 maja 2012

Sceneria jak z Wenecji :)

W czwartek popływaliśmy łódką na kanałku Kępy Potockiej :) Nasi znajomi wzięli ze sobą dwa psy, które oprócz jednej zaliczonej kąpieli zachowywały się bardzo grzecznie. Jeden nawet rozsmakował się w wodorostach :), co ułatwiało Panom wiosłowanie. Doszłyśmy z Natalką do wniosku, że ciekawie tak mieszkać nad samą wodą w dużym mieście. Uratowaliśmy również pisklaczka, który się zgubił i z narażeniem nogawki, sandałów i zdrowia :) przetransportowaliśmy malucha do gniazda, na którym to na naszych oczach wykluł się kolejny :) Potem tradycyjnie zahaczyliśmy o Pizzę Hut i zmierzyliśmy ku Euro-pokazowi 3D. Nie zrobił on nas wielkiego wrażenia, choć bardziej współczuliśmy jednej z mniejszych fontann, ponieważ zacięła się dysza, a ona dzielnie trwała na posterunku przez połowę pokazu :) .

W piątek z kolei przespacerowałam z e swoim tatkiem całe Łazienki, zjedliśmy obiad w rosyjskim klimacie i włoskie lody dla odmiany, a po południu zajęłam się moim Chrześniakiem, który mówi coraz wyraźniej :) , a jego młodsza siostrzyczka coraz piękniej się uśmiecha i potrafi dochować tajemnicy :)Włożyłam ją w specjalny "bujaczek" i była obok mnie, więc zdążyłyśmy ogarnąć mojej WSPANIAŁEJ Przyjaciółce kuchnię :) Oczywiście były momenty trudniejsze, ale orkiestra z garnuszków czyni wiele :) To będą super dzieciaki-mówię WAM!

Weekend majowego weekendu zakończyliśmy akcentem sportowym w Powsinie. Zwiedziliśmy ogród botaniczny, pograliśmy  w siatkówkę i wpadliśmy do taty Przemka m.in. na winko i lody :))) Po kilku godzinach poszliśmy wspólnie na mszę. Skądinąd to piękne, że ludzie, którzy niestety nie mogą w pełnić uczestniczyć we mszy św. nie tracą wiary i bez żadnego przymusu potrafią wierzyć pomimo różnych życiowych zawirowań! Przecież najłatwiej byłoby nie pójść i kompletnie się nie starać i nawet nie próbować powrócić do Czegoś, co kiedyś nadawało życiu głębszy sens ...

Ciekawa jestem Waszych wojaży albo ciekawego spędzania czasu w Waszym miejscu zamieszkania! Piszcie śmiało!

Wyspanej nocki i udanego tygodnia!


sobota, 5 maja 2012

Kuchnia Pana Knappe :)

Udało się :) Wyszło wprawdzie bardzo słodkie, ale warto było Mężusiowi zrobić deserek po dniu spędzonym w pracy. Był to krem z białej czekolady z wiśniami! Bomba słodkości, ale szybko się robi, tylko zrezygnujcie z kąpieli wodnej, bo czekolada stapia się i stapia i stapia :)

czwartek, 3 maja 2012

Kooooo ko ko ko :)))

I mamy hymn na Euro :))) Nawet jest SPOKO :))) Jarzębinowe Panie się nie dały, choć nie powiem , kilka zespołów ciekawie brzmiało :)

Jakie są Wasze opinie na taki werdykt :) ?

Dobrej nocki

środa, 2 maja 2012

Leniuchowanie rozpoczęte :)

Bardzo polecam spacerek albo nawet poleżenie na kocyku w Parku Skaryszewskim. Wczoraj byłam na babskim spotkaniu :) Zrobiłyśmy sobie piknikos i naprawdę było wspaniale. Pomijam tylko fakt, że osuszył się właściwie na nas, dosyć duży wilczur, ale piękne słońce, woda, mnóstwo tematów do rozmów i szybkie wyschnięcie naszych wdzianek zniwelowało to zaskakujące dziwne uczucie, gdy nagle ni stąd ni zowąd z wody wyskoczył duży psiak i postanowił zapoznać się z nami w ciekawy sposób :)

P.S. Uważajcie na oczy, zwłaszcza jak siedzicie nad wodą, bo mnie wczoraj wieczorem bardzo szczypały oczy i nie mogłam ich nawet w całości otworzyć. Na szczęście mama Przemka uratowała mnie solą fizjologiczną. W takich momentach dziękujesz Panu Bogu, że możesz widzieć ...

Trzymajcie się zdrowo!