wtorek, 22 maja 2012

Mój pierwszy SUKCES !!!!!!!!!

Witajcie !!!

Dziś będę chwalipiętą, ponieważ ... WYGRAŁAM konkurs literacki pt. "Bajka dla mojego dziecka" !!! Pierwszego niestety nie wygrałam, ALE za to za drugim razem się udało !!! BAAAAAAAAAARDZO się cieszę, Mąż jest ze mnie dumny i cała kadra :))) A ja nie mogę w to jeszcze uwierzyć !!! Marzenia się spełniają, tylko trzeba cierpliwie czekać na TEN odpowiedni moment ...

Dowód znajduje się pod tym linkiem: http://www.chatka-skrzatka.pl/konkurs_literacki.html

Dobrej nocki!

Wygraną bajkę zamieszczam poniżej:


TAJEMNICZY ŚWIAT  ZABAWEK

Zasypiając w pokoju, który znałem od dawna, bo to przecież mój własny pokój czułem się nieswojo. Wszystko wydawało mi się takie dziwne i obce …
Postanowiłem więc bezszelestnie zajrzeć do swojej szafy. Nocą była niesamowita. Nie dość, że cała pokryta była czerwono-błękitną kratką, to posiadała mnóstwo ciekawych zakamarków
 i miejsc na sportowe skarpetki, spodenki, koszulki oraz cały sprzęt sportowy. Wszystkie moje skarby chowałem natomiast w specjalnym pomarańczowym pudełku i do tej pory byłem pewien, że właśnie tam grzecznie sobie siedzą … Aż tu nagle zauważyłem, że moje ulubione autko bawi się z moim ukochanym Miśkiem. Nie śmiejcie się - mam go od urodzenia! To nikt inny, jak mój Tadek!
Czy Wy też macie swoje ulubione przytulanki? Było to dla mnie niesamowite, zobaczyć, jak żyją moje zabawki … Pozwolicie, że zabiorę Was teraz w ich tajemniczy świat … ?
- O tak, jak ja lubię, gdy mój tor wyścigowy jest cały poskładany! Ten nasz Oskar jest bardzo troskliwy!
Hmmm, ja troskliwy? To raczej mama z tatą proszą mnie o uporządkowanie pokoju …Nie zawsze mam chęć to robić. Przecież jutro też jest dzień J - tak sobie rozmyślałem, gdy wtem nadjechała moja betoniarka Konstancja …
- Dobry wieczór Leosiu. Widzę, że jesteś z czegoś bardzo zadowolony!
- Tak. Nie rozwijam wprawdzie zawrotnych prędkości, bo nie chciałbym obudzić naszego Opiekuna, ale odpoczywam jeżdżąc po mojej ulubionej trasie!
Jak ładnie mnie nazwali. Nigdy nie sądziłem, że uważają  mnie za swojego opiekuna! – rzekł Oskar.
- Piękniej brzmi Przyjaciel – dopowiedziała róża.
Ojej, to kwiaty też odczuwają to, gdy się o nie troszczę? – westchnął chłopiec.
Zanim zdążył pomyśleć dalej, z  lewej strony nadjechała  żółta ciężarówka o imieniu Kazik i przyznała roślince rację.
- Przyjaciel to ktoś, kto o nas dba - bez względu na to, czy jest się człowiekiem, jak Oskar, zabawką jak większość z nas, czy kwiatem, jak Różyczka …
- Tak tak, pamiętam, jak Oskar wrócił się przed pójściem do przedszkola, aby mnie podlać. To było wzruszające … – zaczął wspominać fiołek Fioletek.
- A a pamiętacie, jak położył się bardzo późno, ponieważ doklejał moją przyczepkę? – powiedział traktor Zygmuś.
- To, że naraził swoje krótkie życie po to, aby Łatek nie rozszarpał mnie na strzępy, to pamiętam do dziś. Stał się wtedy dla mnie prawdziwym bohaterem. Gdybym mógł, wręczyłbym mu puchar, złoty medal za odwagę i dał nie odklejającą się naklejkę na całe jego dalsze życie! – rzekł Tadek. Dodał jeszcze, że bardzo żałuje, że nie mógł niczego mu powiedzieć, pocieszyć, tylko w milczeniu słuchał swojego ludzkiego Przyjaciela.
To nieprawda! Wysłuchanie to bardzo rzadka umiejętność! Słyszałem, jak rodzice o tym rozmawiali.
- Również nam jest bardzo miło, jak jesteśmy posegregowane – stwierdziły zgodnie klocki.
Najłatwiej byłoby wrzucić nas wszystkie, plastikowe z drewnianymi, do jednego pojemnika, a on nas tak dzielnie porozdzielał. Wspaniały z niego chłopak!
To niesamowite. Przecież tak wiele razy rodzice nakłaniali mnie do utrzymania porządku, a ja nie byłem tak naprawdę chętny wykonywać ich prośby …
- Zobaczcie na mnie! Jupi !!! To ja, już napompowana  piłka nożna, gotowa na kolejny mecz! Wielu moich kuzynów nie ma tak dobrze, jak ja – wiele już razy widziałem ich zły stan techniczny …
- Spójrzcie też na mnie – jaka jestem zadbana – upomniała się ciekawa wszystkiego książka. Moje rogi od kartek nie są pozaginane, nie zostałam niczym zalana, nie ma śladów jedzenia, po prostu rewelacja!
Tak, rodzice odkąd byłem mały zwracali baczną uwagę na to, abym nie jadł jak czytam
 i umiejętnie wkładał książki do plecaka, abym nie zaginał kartek. To przede wszystkim ich zasługa!
- Spójrzcie też na moją klawiaturę – rzekł dumnie stacjonarny komputer. Nie jest niczym oblepiona, tylko czyściusieńka. Jak Oskar to robi?!?
Haha, po prostu kieruję się zasadą zbliżoną do dbania o książki.
Zobaczcie też na moje bogate wnętrze – rzekł jedyny w swoim rodzaju album. Nie mam w nim chaosu, tylko wszystkie karty piłkarskie poukładane są zgodnie
z nazwiskiem piłkarza i krajem z którego pochodzi.
Na początku miałem z tym duży problem, bo kiedy tych kart było mało, wrzucałem je niechlujnie do albumu, ale gdy wszystkie kiedyś mi wypadły, to jeszcze przed samym snem, odczułem to rano, gdy nie mogłem dobudzić się na zajęcia. Tyle czasu zajęło mi ich pozbieranie… Wtedy właśnie postanowiłem, że już bez żadnego „ale” posegreguję je, tak aby później nie tracić na to cennego czasu.
- A co powiecie na to, jak Oskar dzielnie pomaga swojej młodszej siostrzyczce w kładzeniu na swoje miejsce puzzli, tangramów, kolorowanek i kredek? – odrzekła Zuzia, lala o zielonych włosach i kasztanowych oczach.
- To godne naśladowania zachowanie! – tak wszyscy zgodnie stwierdzili. Musimy się tego uczyć od naszego Przyjaciela!
- Tak, a pamiętacie, jak wiele razy uratował mnie od wypadnięcia z torów? – przypomniała im lokomotywa Berenika.
- Ależ oczywiście! – odezwało się nagle łóżeczko. Tak się cieszę, że nie skacze za często po moich deseczkach! Przecież nie są ze stali, nie wytrzymałyby długo. Gdyby Oskar nie słuchał się Rodziców i skakał po mnie, kiedy tylko miał na to ochotę,
z pewnością nie byłoby mnie tutaj z Wami  …
Rzeczywiście, rodzice ostrzegali mnie przed konsekwencjami uprawiania tego rodzaju  „sportu”. Przecież łóżko to nie trampolina! Poza tym,  mógłbym złamać sobie nogę, a to przecież bardzo bolesne.
Zamykając równie bezszelestnie, jak przedtem, swoją oryginalną szafę, usłyszałem na koniec dialog guziczków.
- Jestem pod ogromnym wrażeniem, jak ładnie ten 6-letni chłopiec potrafi poskładać w kosteczkę swoje koszulki, spodenki i bieliznę. Zawsze też wie, gdzie leżą ubranka Rity. Mama z tatą mogą na nim polegać! To wspaniałe!
Powiem Wam w sekrecie, że do tej pory utrzymywanie porządku nie było wcale dla mnie takie łatwe. Dzięki tej usłyszanej rozmowie bardziej będę doceniać rodziców i trud, jaki wkładają w moje wychowanie. Cieszę się, że moje utrzymywanie porządku pomaga innym
 i sprawia im ogromną radość!
Mam również nadzieję, że każdego wieczoru odkryję w każdej chmurce namalowanej na suficie mojego pokoju kolejną historię moich oddanych Przyjaciół … Może jutro będzie to historia koparki Marietty … ?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz