Wybaczcie, że wczoraj nic nie napisałam, ale musiałam spełnić obietnicę, którą sama sobie złożyłam. Pewnie myślicie co to takiego :) Otóż do wczoraj postanowiłam sobie, że napiszę bajkę terapeutyczną na III edycję konkursu literackiego, organizowanego we Wrocławiu. Tytuł mi jakoś nie pasuje, więc jeszcze nad nim myślę.
Spośród relaksacyjnych, psychoedukacyjnych i psychoterapeutycznych bajek, wybrałam tę ostatnią.
Polecam Wam, jeśli jesteście rodzicami, wychowawcami, nianiami, czy dziadkami :)
Tego typu bajki można wykorzystać profilaktycznie. Gdy znamy problem z którym boryka się nasza pociecha, możemy wybrać gotowy tekst, a po nim porozmawiać z dzieckiem (oczywiście nie na siłę). Wtedy nabiera nasza praca głębszego sensu.
Z mojego doświadczenia wynika, że najlepiej jest iść za dzieckiem. Nawet, gdy mamy przygotowaną aktywność po skończonych zajęciach, a dzieci proszą o następną bajkę, warto zmienić swój plan!
Podobnie, gdy widzimy, że dzieci rozpiera energia (zwłaszcza chłopców :)) przerwijmy czytanie na 2 minuty i pozwólmy im poskakać, pobiegać, czy porzucać woreczkiem do celu. To naprawdę pomaga. Po tym czasie dzieci są już uspokojone i gotowe do dalszej części lekcji.
Jeszcze moje dwie wskazówki-czytając bajkę NIE zmieniajmy imienia głównego bohatera na imię dziecka, któremu chcemy pomóc i pamiętajmy, że bajka terapeutyczna nie może mieć morału, jak bajka tradycyjna. Dziecko samo powinno dojść, co dana postać czuła i jakie było przesłanie danej bajki.
Mieliście styczność z tego typu bajkami? Jeśli tak, to jakie polecacie i jakie są Wasze wrażenia?
Jeśli ktoś byłby zainteresowany listą dobrych, a przede wszystkim SPRAWDZONYCH na małych słuchaczach, książek z tej bajkoterapeutycznej serii, niech da znać :) .
Ściskam Was mocno w to sobotnie popołudnie, będąc naprawdę dumną z siebie, że nie zostawiłam swojego postanowienia na ostatnią chwilę, a jak wiecie z moich wcześniejszych wpisów, cały czas uczę się dobrej organizacji czasu i wiecie co-wyznaczanie sobie KONKRETNEJ daty bardzo pomaga!
Polecam małą białą tablicę, stojącą na biurku, na której to ścieralnym flamastrem nanosi się swój dzienny, tygodniowy, miesięczny, kwartalny, bądź roczny plan :)
P.S. Gosiulku, jeszcze raz dziękuję Ci za informację o konkursie! Duuuża buźka!
cóż tu nie wiele mogę powiedzieć bo nie mam dziecka:)ale jak już pisałem chciałbym je mieć więc kto wie:)) JAK BÓG POZWOLI ale życzę powodzenia w konkursie jak cię znam a czytając bloga znam coraz lepiej TO GO WYGRASZ I BĘDĘ TRZYMAŁ ZA TO KCIUKI:) MIŁEGO POPOŁUDNIA MÓJ WSPÓLNIKU:)
OdpowiedzUsuńNie mówię, że nie byłoby mi miło, gdybym wygrała :) ALE tak naprawdę to jest to moja pierwsza bajka, którą napisałam i zapewne ma mnóstwo niedociągnięć, także nie byłabym taka pewna z tym pierwszym miejscem, ale fajnie jest wiedzieć, że kilka osób z moim wspaniałym Mężem na czele wierzy we mnie! To daje dużo siły!
OdpowiedzUsuńJa również trzymam kciuki za to,abyś spotkał na swojej drodze wspaniałą Damę,która okaże się Damą Twojego serca :) Może już ją poznałeś,tylko Ty albo ona jeszcze o tym nie wie ;) i stworzycie wspaniałą rodzinę-tego ze swojej strony Ci życzę!
hahaha jak ty wszystko wiesz i za to cię lubię:)) dziękuję za wsparcie
Usuńziooom Edzio wymiata;P
OdpowiedzUsuńczuja że nasz ziooooooom będzie sławny i jeszcze słszymy ja w kinie badz w tv haha ambitna jest to da rade:)
UsuńZarządzanie sobą w czasie to coś, nad czym również muszę popracować. Tylko, cholibka, nie mam na to czasu...
OdpowiedzUsuńDziękuję za tyle komentarzy! Martin-witam Cię serdecznie! Dzięki za podzielenie się również tą czasową słabością ;) Zaraz napiszę o tym coś więcej w poście!
OdpowiedzUsuń